• Okręg II - Pozycja 7

    Kandydat do rady
    Miasta Suwałki

    Marek Lech Zborowski-Weychman

    Okręg II

    Pozycja 7

Nazywam się Marek Zborowski-Weychman, mam 58 lat (kończę w listopadzie ;-), mieszkam w Suwałkach od prawie 40 lat. Urodziłem się i wychowałem w Mrągowie.

Po liceum skończyłem studium turystyczne w Giżycku – turystyka do dzisiaj jest moją pasją (jestem przewodnikiem turystycznym po dawnym woj. suwalskim. Potem studia w Olsztynie – podtrzymując tradycje rodzinne oczywiście studia nauczycielskie. Studia kończyłem już jako suwalczanin.

W naszym mieście pracowałem najpierw w Szkole Podstawowej nr 7, potem w Zespole Szkół Technicznych, a od 32 lat w najbliższej mojemu sercu zawodowemu i najlepszej pod Słońcem Szkole Podstawowej nr 6 im. Aleksandry Kujałowicz. Tutaj realizowałem swoje zawodowe, nauczycielskie pasje, uczyłem dzieci i młodzież śpiewu, aktorstwa, tańca, turystyki, pomagałem rozwijać wszelakie talenty. Od 1999 roku jako dyrektor Szkoły miałem większe możliwości porywania za sobą i dzieci, i nauczycieli, i rodziców – co starałem się – z chyba nienajgorszym skutkiem – robić. Wykonaliśmy wiele projektów – „Szkołę z Klasą 2.0”, teledyski, inscenizacje, filmy – z udziałem wszystkich uczniów i nauczycieli. Szkoła rozwija się nieprzerwanie zarówno w sferze naukowej, artystycznej jak i bytowej.

Lubię muzykę – najbardziej z kręgów „krainy łagodności”, ale każdą na poziomie! Słucham chętnie zarówno Starego Dobrego Małżeństwa, jak i Krzysztofa Karolaka – ze wszystkimi innymi gatunkami pośrodku (z bluesem na czele). Uczę dzieci śpiewać, dla swoich wokalistów piszę piosenki, z których kilka stało się prawdziwymi przebojami - trudno znaleźć koncert czy konkurs, na którym nie zabrzmi któraś z nich. Jestem członkiem ZAiKSu.

Dbam o zdrowie – w Suwałkach to łatwe. Wystarczy wyjść z domu i już jestem na łonie przyrody – rowerem , czy z kijkami przemierzam okolice i nie mogę się nacieszyć, że mam w zasięgu ręki takie piękno. Chodzę na basen – Aquapark to nasza suwalska duma! Grałem w badmintona – to suwalski sport na najwyższym poziomie i jest z kogo brać wzór! Jeszcze nie jestem gotowy na udział w sportowych imprezach masowych, ale – kto wie… ;-), w kategorii 60+…

Niestety – w sezonie zimowym radość z przebywania na świeżym powietrzu zaburzają dymy z kominów domów jednorodzinnych. Tutaj jest wiele do zrobienia! Trochę wstyd, że w zielonych Suwałkach jesienią, zimą i wiosną zanieczyszczenie przekracza wszelkie normy. Trzeba dotrzeć do świadomości mieszkańców – np. poprzez akcje informacyjne, ale i poprzez kieszeń – jeśli będzie się opłacało grzać ekologicznie, to nikt nie będzie kopcił! Jeśli wymiana pieca „kopciucha” na ogrzewanie gazowe nie będzie kosztowało ponad 20 000 zł, to na pewno znajdzie się wielu chętnych. Chciałbym też, żeby miejskie trawniki – zwłaszcza nad zalewem – były ukwieconymi łąkami. Poprawiłoby to i wygląd terenów zielonych, i ich ekologiczne znaczenie.

Hobby… Mam wiele zainteresowań. Pierwsze to moja praca. Tutaj spędzam więcej czasu niż w domu (który notabene uwielbiam)! Tutaj do popołudnia dbam o funkcjonowanie szkoły, popieram i zachęcam nauczycieli do działania na rzecz naszych uczniów, „kręcę się”, żeby szkoła kwitła, a po południu uczę dzieci śpiewać. I umieją! „Beciaki” – druga pasja – są zawsze wśród najlepszych wokalistów w kraju i za granicą. Przywożą nagrody z największych festiwali, a co najmilsze – po skończeniu średnich szkół podkreślają – niezależnie od tego, co robią – że byli w zespole. Potwierdził to koncert 25-lecia zespołu, w którym wystąpili najbardziej znani moi uczniowie – Michalina Łabacz, Magda Jankowska, Kasia Laszkowska-Dwojakowska, Emilka Tarasiewicz z USA i syn Kasper (który w stolicy uczy dzieci śpiewać) oraz kilkadziesiąt innych przy pełnej sali SOK-u.Lubię czytać. Mam bogatą biblioteczkę. Lubię książki o ludziach, ich uczuciach, przeżyciach – zapadam w treść i łatwo się wzruszam. Lubię kino – też filmy „o czymś”. Lubię kajaki – Czarna Hańcza jest najpiękniejszą rzeką dla tego celu. Odcinek od Dworczyska do Mikaszewa wzbudza zachwyt przy każdym spływie – zwłaszcza u „miastowych”. Noclegi w namiocie nad jeziorem, ognisko z gitarą przy zachodzie słońca… Chce się wracać!

No i domek.. Latem wieczory w altance, zimą przy kominku… Nie ma lepszego miejsca na relaks i „naładowanie akumulatorów” na następny dzień, tydzień, miesiąc, rok… Chociaż ciągnie w świat, to wspominanie wyjazdów najlepiej smakuje w domu.